konfidenci
Mój profil
Opis bloga
|
początek

Kładąc się nie myślałem o tym że tak szybko mnie coś wyprowadzi z równowagi...........zasnąłem.......choć tak mało miałem snu od dawna mi się nic nie śniło po prostu marzyłem o jakimś przejrzystym obojętnie jakim śnie....prostym ale choć trochę zaskakującym mnie przeżyciu ..............na trudno czekając zastanawiałem się co jest przyczyną..moich narastających braków koszmarów i marzeń. W końcu zasnąłem.................. pamiętam tylko jedno końcówkę tego fajnego nie do końca snu..którym była ucieczka po rodzinnej schodowej klatce wywróciłem porcelanową doniczkę tłókąc przy tym wieloletni kwitnący kwiat...............................
Podnieś !!!! słyszałem budząc się do pracy przerażliwy głos swojej komórki... i w końcu się obudziłem...zmartwiony i szczęśliwy że to początek nowego realistycznego dnia pracy i koniec pogodnego snu poranka............
z minuty na minutę przebiegam obłokami przeżyc chwile spełnienia w bliskim moim śnie
kiedy to się skończy w moim smutku we mgle,ciągle jestem na jawie......... a chciałbym we mgle...............
Zatrzymuję promienie łapiąc wszystkie pozostałośći kolorów tęczy
wytrzymuję zwykły wiatr mnie męczy ..... rosa opada na skroniach rak moich smutek ja tornado z ziemi żywioł goi
Ale budzę się na jeden poranek wiatrów północnych....ustaje
chcę zasnąć nie na zawsze w zamian smutki daję...........
chciałbym doglądać umysły problemów sadzić korzenie ich chwały być rycerzem ich serc być klejnotem ich chwały
............
Głosuj (0)
C.D.N
kolejnego dnia..pełnego niespodzianek zarzyłem nie zastanawiając się smutna chilĄ starego eliksiru który już ładnę parę lat leżakował w dawno nie otwieranej piwnicy Zasnąłem ....znów zasnąłem .... Swoją wędrówkę zacząłem od przejscia na długim wiszącym i kołyszącym się moście ...nie pamiętam czy się bałem jednak bardzo byłem zaciekawiony tą tajemnicza druga stroną którą jak dobrze widziałem była zarośnięta dzikimi krzewami przeplatających się pąkami mistycznych ziół. Coś mnie powstrzymywało nad moja ciekawością tej niezbadanej dla mnie krainy ...to był mój lęk nad niewyobrażalną dla mnie wysokością która od dziecinnych lat mnie prześladowała. Wyostrzając swój umysł dochodziło do mnie że przecież to tylko sen i nie mógł bym tak po prostu spaść...boże czy istnieje w moim śnie odwaga... Zrobiłem pierwszy krok most jest bardzo wieczny pod nogami które się tak uginały skrzypiały pachnące antykiem deski.Mocno trzymając się zaciśniętych lin brnąłem do przodu z myślą o nieodkrytej wiecznej krainie która przyniosła by nowy eliksir którego poszukuję od dziecięcych lat... W kółku moich myśli wykorzystując okazję snu przezwyciężyłem strach i znalazłem się nad zieloną bramą zakrytych pąkami mojego wymarzonego snu...C.D.N Głosuj (0)
|